Zachód Słońca za Tatrami z Pietroasy [290+] – MOST WANTED
23 maja i zachód Słońca za Tatrami Wysokimi widziany z rumuńskiego szczytu Pietroasa w górach Gutâi. To jedna z najbardziej pożądanych obserwacji w tej części Europy – MOST WANTED. Najbardziej odległym widocznym wierzchołkiem Tatr była Kończysta, oddalona o około 293 kilometry. Obserwacja była możliwa dzięki wyjątkowo korzystnemu układowi Słońca, które tego dnia zachodzi za granią Tatr widzianą z Pietroasy. Mimo utrzymujących się nad Tatrami chmur, tuż przed zachodem słońca udało się dostrzec m.in. Łomnicę i Kieżmarski Szczyt wystające ponad warstwę zachmurzenia. Po zachodzie Słońca, piękne podświetlenie nieba oraz obniżające się w Tatrach chmury, umożliwiły dalsze obserwacje.





Słońce zaszło, a szczyty odległe o blisko 300km były coraz lepiej widoczne






Zachęcamy do odwiedzenia artykułów na blogach autorów, szczegółowo opisujących zachód Słońca za Tatrami z Pietroasy:
https://www.h300.pl/2026/05/dalekie-obserwacje-tatry-z-pietroasy-293.html – Sławek
https://obserwacyjny.blogspot.com/2026/05/dalekie-obserwacje-tatry-z-pietroasy.html – Bartek
Zdjęcie przedstawia: Tatry Wysokie
Zdjęcie wykonane z: Varful Pietroasa (Rumunia – Góry Gutai)
Odległości: Kończysta 293km
Zdjęcia wykonano dnia: 23 maja 2026r
Autor: Bartosz Siedlecki, Sławomir Cyzio
Aparat: Nikon D750 + Nikkor 200-500 f/5,6 (B. Siedlecki), Nikon D5300 + Sigma 150-500 (S. Cyzio)







Wspaniała obserwacja, a najbardziej podoba mi się porównanie zachodu Słońca na tle Tatr ze Smereka z tym z Pietroasy. Dziękuję za materiał!
@Krzysiek_S chmury udają góry owszem, ale w sytuacji zachodzącego Słońca można je odróżnić na dwa sposoby – pierwszy to ich lekko postrzępiony kształt, a drugi – wynikający z pierwszego – intensywnie oświetlone krawędzie, co w przypadku gór wolnych od roślinności się raczej nie zdarza. Spórz na gifa @Sławek.C na Astropolis, widać to bardzo dobrze choć wiadomo, że przybliżenie swoje robi.
Piękne i dalekie obserwacje, dobrze zaplanowane. Pokazują jak daleko już poszliśmy w DO. 15 lat temu byliśmy na poziomie 200km, a teraz pukamy pod 300 km i myślę, że apetyty rosną na więcej. Gratulacje dla autorów za maestrię w realizacji fajnego tematu.
Apetyty mogą sobie rosnąć, ale w pewnym momencie przyroda powie, że na tym koniec. Niezależnie, ile do tej granicy zostało, w warunkach dalekoobserwacyjnych jest wręcz nieprzyzwoicie ładnie.
W kontekście zachodów Słońca za różnymi górami wysokimi, aż mi się właśnie przypomniał refren starej piosenki, śpiewanej przy ognisku, w turystycznym towarzystwie:
Ach, jak płoną, jak płoną, jak płoną
granatowe szczyty gór.
Pociemniało dolin łono,
Słońce głowę rozpaloną
poza wierchów składa mur!
A że do tego muru jest prawie 300 km… to nawet lepiej :-).
Wydaje mi się, że trochę się z tymi Tatrami czaicie, pardon, zachowujecie daleko posuniętą ostrożność :-). Na zdjęciu zestawionym z wirtualnym krajobrazem jest jeszcze widoczny szczyt na lewo od Sławkowskiego, a mógłby to być Staroleśny/Bradavica. Macie argument “ruchomy”, że wyszła tam chmura? Wcześniej cały ten obszar faktycznie zajmowały chmury. Poza tym między nim i Kończystą, nad szczytem Hradovej zdaje się wyglądać sam czubeczek Gerlacha. Zajmuje tylko kilka pikseli, więc może nie ma o co kruszyć kopii, ale czy nie przyglądaliście się powiększeniom tego miejsca?
Krzysiek, biję się w pierś, ale szczerze mówiąc, na razie nie rozpatrywałem tego pod kątem innych szczytów. Musi po prostu przyjść odpowiedni moment.
W wątku „roztocze-podkarpacie-karpaty-wschodnie” na forum Astropolis opublikowałem animację GIF złożoną z 10 kadrów. Obrazuje ona dynamikę chmur kłębiących się w Tatrach, na tle których doskonale widać statyczne, ostre sylwetki Łomnicy oraz Kieżmarskiego Szczytu.
Animację możecie zobaczyć klikając w odnośnik:
https://astropolis.pl/topic/31547-roztocze-podkarpacie-karpaty-wschodnie-i-rumu%C5%84skie/page/47/
Widziałem. Mieliście świetny pomysł na upewnienie się, czy na pewno widać górskie szczyty, bo chmury potrafią skutecznie je udawać.
Patrząc na same zdjęcia, widzi się różne “górokształtne” obiekty. Trzeba albo umieć doskonale rozpoznawać sylwetki szczytów, albo konfrontować fotografię z wirtualnym krajobrazem. Ruch chmur wszystko ujawnia.
Ano czasem stosuję taką metodę weryfikacji.
Jak już zresztą wspominałem, Łomnicę na tarczy słonecznej byłem w stanie dostrzec gołym okiem, pomimo tych niemal 300 kilometrów! Reszta to była weryfikacja, czyli albo poprzez powiększanie kadru na ekranie LCD aparatu albo późniejsza analiza na komputerze.
Fajnie widać np. na zdjęciach, że chmury oprócz ruchu, mają jasne, białe otoczki od światła słońca a statyczne sylwetki gór przez cały czas pozostają idealnie czarne.
Co najlepsze, na zbliżeniach (zdjęcia wyżej) wydaje mi się, że widać nawet wyraźny zarys obserwatorium na Łomnicy. Szok!
Albo po prostu bardzo dobre wyostrzenie obrazu. Na Łomnicy stoi wielki, solidny budynek, a sięgnij kilka wpisów wstecz. Znajdziesz ażurową konstrukcję na Klosterwappen, sfotografowaną z Krížnej w podobnych okolicznościach, z niewiele mniejszej odległości. To dopiero był szok!
Oczywiście już widziałem zdjęcia z Pietroasy, na astropolis i na blogach, nie odmówię sobie jednak przyjemności publicznego pogratulowania Kolegom na tym forum. Wyjazd był – w mojej opinii – absolutnie szalony, a że przyniósł tak wspaniałe owoce, trzeba go podsumować po łacinie: audaces fortuna iuvat!
Tak, oprócz całej zabawy z planowaniem trzeba mieć również czasem trochę szczęścia.
Szczelina podświetlająca Tatry, która powstała tuż po zachodzie tarczy słonecznej, utrzymywała się długo, tworząc niesamowity kontrast na Łomnicę i Kieżmarski. Aż się zdziwiłem!
Tatry to był główny deser i w tych warunkach nie spodziewałem się wiele więcej. Okazało się jednak, że pokazało się również kilka innych ciekawych szczytów w fajnych (sporych) odległościach.